
Poetka – patriotka. Za życia nazywana “wieszczką ludu” i “poetką proletariatu”. Niezwykła kobieta. Człowiek gorącego serca. Jej melodyjne wiersze urzekają prostotą i żarliwą miłością ziemi ojczystej – ziemi polskiej – wciąż wzruszają czytelników w kraju.
Z wieloma miejscowościami ziemi łódzkiej łączyły poetkę węzły serdeczne, z jednymi tylko przelotne, z innymi dłuższe i trwałe. Szczególnie zżyła się Maria Konopnicka z tymi okolicami, w których przez dłuższy czas mieszkała ze swoją rodziną: w Bronowie (powiat poddębicki, gmina Uniejów) w latach 1862-1872 i w Gusinie 1872-1877 (powiat łęczycki, gmina Świnice Warckie).
To właśnie tu, w pobliskim Gusinie, obciążona obowiązkami żony i matki sześciorga dzieci w obcym często niechętnym jej środowisku, potrafiła rozwinąć swe zdolności, tu postawiła przed sobą wysoki cel, aby przez twórczość literacką wypowiedzieć przeżycia ludzi mieszkających na wsi, tych najbardziej biednych i pokrzywdzonych. Mówić nie tylko o nich, ale także w ich imieniu. Poetka w swoich utworach szczegółowo opisywała zdarzenia, wygląd postaci, rozmowy, ale i także nastrój towarzyszący przeżytym tu chwilom. W opisach pozostawiła autentyczne nazwy miejscowości oraz prawdziwe, istniejące do dziś w tych okolicach nazwiska. Poznanie wsi z bliska oraz uczestniczenie w wielu codziennych sprawach życia chłopskiego stało się sprawą najsilniej związaną z okresem gusińskim.
Maria Konopnicka pożegnała Gusin jesienią 1877 r., udając się wraz z dziećmi do Warszawy. Wrażenia związane ze zmianą miejsca zamieszkania utrwaliła w wierszu “Przed odlotem”:
Z jaskółką czarną rzucam gniazdo moje, Wioskę zieloną, Przede mną lecą jakieś niepokoje, Chmurką spokojną, Słońce mi w drogę daje złotą smugę, Gdzie ścieżka płowa, A łąka za mną śle błękitną smugę, Szepcząc: Bądź zdrowa!
Gdy opuściła te strony, wybrała zamiast spodziewanego bytowania w sielankowej scenerii wioski – trudną dla kobiety w owych czasach samodzielność i pracę pisarską z pełnym poczuciem odpowiedzialności. A wszystko, czym żyła, co ukochała, pozostało za nią, we wspomnieniach przeżytych tutaj lat. (Halina Sławińska: “Maria Konopnicka w Bronowie i Gusinie”)
W Warszawie podczas późniejszych lat na obczyźnie bardzo brakowało Jej wsi. Daleko od kraju (…) nagle przypomina mi się wioska i dział pod Grodziskiem i żuraw, co tam rankiem na mokradła spadał, cały w zorzach i rosach i pies Pietryga i konie spętane Buhaja i Antek Maryśki w zgrzebnej koszuli – i droga na Zimną Górę… Hej, hej! Czemu ja tutaj?… Czemu tam wszystko?… (Monika Wareńska “Śladami Konopnickiej, Warszawa 1969, s. 31-34).
W Gusinie, gdzie przetrwały wspomnienia i tradycje związane z poetką, dom w którym mieszkała nie ma żadnych po niej pamiątek. Ale ważny jest fakt, że w Gusinie przeżyła wielką, z żadnym dotychczasowym uczuciem nieporównywalną radość. Radość, którą kryła przed oczyma najbliższych: tu bowiem dane jej było ujrzeć w druku własne nazwisko, pod wierszem “W górach”, zamieszczonym na łamach “Tygodnika Ilustrowanego” w 1876 r.
Obecnie dworek oraz jego otoczenie jest zaniedbane. Brak jest w nim okien i drzwi, a mury budynku w wyniku braku konserwacji spękane. Pomimo tych uchybień miejsce to ma magiczny klimat. Przybywając do Gusina łatwo można ponieść się w wodze wyobraźni i przenieść w czasy żywotu wielkiej poetki. Warto śladami Jej stóp przemierzyć okolicę, posłuchać śpiewu ptaków, napawać się świeżym powietrzem…
W dniu 2 czerwca 2007 r. dla uczczenia podniosłości tego miejsca, na skraju lasu tuż obok prywatnej posiadłości, na której znajduje się zabytkowy dworek, umieszczona została tablica upamiętniająca pobyt Marii Konopnickiej w Gusinie. Odsłonięcia tablicy dokonała m.in. praprawnuczka poetki – Maria Rajpold.










